piątek, 18 grudnia 2015

Rozdział 24 - epilog

Mija rok, w którym przeżyliśmy chwile piękne, ale również pełne strachu i zagrożenia. Kiedy zaczęłam wierzyć w to, iż nareszcie wszystko uspokoi się i ułoży, zawsze nadchodziło wielkie BUM i działo się coś, co cholernie mnie zaskakiwało. Albo była to kolejna, niebezpieczna akcja albo ludzie z Bloods wchodzili na niewłaściwy teren i znowu robiła się zadyma. Jednak tak wyglądało życie w gangu i choćbym bardzo chciała, nic nie mogłam na to poradzić. Justin chronił nas, strzegł jak oka w głowie i po wydarzeniu ze Sky, nikt nie dotknął nas nawet małym palcem. Był świetnym partnerem, liderem. Ufałam mu i wierzyłam, że nie pozwoli, aby ktokolwiek zrobił nam krzywdę. Kochałam go każdego dnia coraz mocniej i czułam, jak bardzo on kocha mnie. Troszczył się, opiekował, wspierał i pomagał. Mimo tego, jak bardzo niebezpieczne miał zajęcie zawsze wszystko było pod jego kontrolą. Świetnie radził sobie razem z Gloverem, Dry i Cleverem, który zastąpił nieobecność Sky. Nigdy więcej nie zobaczyłam tego ostatniego, ale z tego akurat bardzo się cieszyłam. Odkąd tylko pamiętam, przerażał mnie do szpiku kości i nienawidził. Dobrze się stało, że Justin wysłał go daleko stąd, bo dzięki temu czułam spokój. 

Mój chłopak podjął też poważną decyzję i niedługo po wydarzeniach ze Sky, przenieśliśmy się do innego budynku. Oczywiście był on na terenie całego gangu, ale mieliśmy swoje własne miejsce. Czułam się tutaj dobrze, bezpiecznie i przyzwyczaiłam się do takiego życia. Oswoiłam się również z tak dużą ilością chłopców i zaprzyjaźniłam z Rosalie. Była naprawdę świetna i bardzo ją polubiłam. Pomagała mi niesamowicie! Szczególnie wtedy, kiedy chodziłam do szkoły i nie mogłam zająć się Jamiem. Justin czuwał nad nim, ale czasami musiał wyjść i to Rosalie przejmowała pałeczkę. Uwielbiała małego i wiedziałam, że jest z nią całkowicie bezpieczny. Justin nigdy nie powierzyłby własnego dziecka komuś, komu nie ufał.


- Kochanie? Jesteś gotowa? - głos Justina roznosi się po salonie i odwracam głowę w jego stronę - Jezu! Wyglądasz prześlicznie, Kate - porusza zabawnie brwiami, podchodzi i przytula się do mnie od tyłu. Całuje w ramię i mruczy do mojego ucha - Jesteś cholernie seksowną mamuśką, wiesz? - przewracam oczami i zakładam długi kolczyk.
- Chcesz czegoś ode mnie, skoro jesteś taki milusi? - mrugam do niego w lustrze i oblizuję usta.

- Rób tak dalej, a zapewniam Cię, że na pewno stąd dzisiaj nie wyjdziemy - sunie nosem po mojej szyi, przygryza ją i odpycham go pupą od siebie - Mmm... może jednak darujemy sobie ten wypad, co Ty na to?
- Wypad? Justin! Jedziemy do mojej mamy, dzisiaj jest wigilia! Nie marudź, tylko się szykuj.
- Pamiętaj, że robię to tylko dla Ciebie - burczy pod nosem i odwraca mnie przodem do siebie. Zaciskam usta, ale po raz pierwszy widzę go pod krawatem, w białej koszuli i eleganckich spodniach - Nabijasz się ze mnie, Kotku?

- Ja? Skąd - zawiązuję mu krawat, ale idzie mi to bardzo sprawnie - Raczej podziwiam, ponieważ wyglądasz niesamowicie gorąco - już widzę, jak zaciska szczękę i układa dłonie na mojej pupie. Dociska mnie do siebie i kręci głową - Bądź grzeczny, zaraz skończę - skupiam uwagę na swojej pracy i dobiega nas słodkie gaworzenie Jamiego.
- Mały jest gotowy? - przytakuję, a Justin odwraca głowę w jego stronę. Uśmiecha się uroczo i pokazuje mu śmieszne miny - Ależ z niego przystojniak! Jest wystrojony jakby miał iść na mega podryw!
- Justin! - uderzam go w pierś i posyłam zdegustowane spojrzenie - Jesteś tatą, zachowuj się.

- T-tata! - zamieram, a serce podchodzi mi do gardła! Cholera... jestem zaskoczona i uchylam usta.
- Słyszałaś to? - Justin szepcze cicho i gapi się na mnie. Kiwam głową, ale to było jego pierwsze słowo. Pierwsze! - Mój maleńki chłopczyk, nie wierzę! - Justin zrywa się z miejsca, podchodzi do kojca i porywa Jamiego w ramiona. Przytula do siebie, głaszcze po główce i całuje w czoło - Powiedział tata! Niesamowite! - uśmiecha się szeroko i nie wierzę, że nie powiedział mama! Helloł! Przecież spędzałam z nim każdą chwilę, a on wybrał ojca?! 

- Och, Jamie - podchodzę do nich, prycham pod nosem i spoglądam na maluszka.
- To było jego pierwsze słowo - Justin spogląda na mnie i soczyście całuje mnie w usta - Nasz syneczek zaczyna mówić, nareszcie! - podrzuca do delikatnie, a mały piszczy radośnie - Zaledwie miesiąc wcześniej zrobił pierwszy krok, a teraz powiedział "tata"! Jestem dumny! - okręca się dookoła, ale Jamiemu podoba się taka zabawa.
- Powinieneś być, wiesz? - mrugam do niego, podnoszę sweterek i ubieram Jamiego.

- Chyba nie jesteś zła, Kochanie? - marszczy czoło i uważnie wpatruje się w moje oczy - Kate?
- Oczywiście, że nie! Jak mogłabym być zła? To pierwsze słowo naszego syna, tak? Jesteś jego tatą, Justin.

- Nie wierzę, że ma już rok - stawia go na nóżki, a Jamie natychmiast chwyta jego palec i rusza przed siebie - Ej! On już chyba chce iść do babci. Jedziemy? Spóźnimy się, a chyba nie wypada. Prawda?
- No proszę, na starość zrobiłeś się punktualny - posyłam mu cwany uśmieszek i mrugam zadziornie.

U mojej mamy meldujemy się kilka minut przed osiemnastą. Jamie piszczy radośnie, kiedy tylko widzi babcie i wystawia rączki, aby wzięła go na ręce. Uwielbia moją mamę i jest do niej bardzo przywiązany. Staram się jak najczęściej ją odwiedzać, ale Justin chętnie nam towarzyszył. Zmienił się i podejście do mojej mamy również. Nie mogę powiedzieć, że kochają się niesamowicie, ale nie ma między nimi spięć i nienawiści. Wreszcie normalnie ze sobą rozmawiają i nie kłócą. Cieszą mnie te spotkania, bo jest po prostu dobrze i się dogadują.

- Nareszcie jesteście, Sophia nie mogła się doczekać - Richard odbiera ode mnie torbę dla Jamiego i płaszczyk. Byłam zaskoczona, kiedy mama oświadczyła mi któregoś dnia, iż poznała pewnego mężczyznę. Nie spodziewałam się tego, ale ogromnie cieszyłam! Mama potrzebowała mieć kogoś obok siebie i kiedy tylko poznałam Richarda wiedziałam, że to jest to! Sympatyczny, pogodny, ze świetnym poczuciem humoru i... dziesięcioletnią córeczką z poprzedniego związku. Caroline była zwariowana i nadpobudliwa, ale cholernie urocza. Za każdym razem bawiła się z Jamiem i opiekowała się nim jak starsza siostra, którą teraz poniekąd była. Moja mama została mamą ponownie i nie miało znaczenia to, iż nie była jej biologiczną mamą. Najważniejsze było to, że cała trójka była szczęśliwa - Justin, miło Cię widzieć - wita się z moim chłopakiem męskim uściskiem dłoni - Czego się napijesz? Piwo, wino, nalewka własnej roboty? - oho, zaczyna się! Tak się za każdym razem.
- Kochanie, może poczekaj z tym, hmm? Najpierw wigilia, tak? - mama karci go i kręci głową.
- Nie martw się, po wigilii na pewno spróbuję Twojej nalewki. Na pewno jest pierwsza klasa! - Justin klepie go po plecach, ale zadziwia mnie to, jak świetny mają ze sobą kontakt - Chodź, Skarbie - wystawia dłoń, podchodzę do niego i mocno przyciąga mnie do siebie. Czule całuje w usta i wszyscy razem siadamy przy stole.

Po kolacji wręczamy sobie prezenty. Dostaję cudowną bransoletkę od mamy i karnet na siłownię od Richarda! Tak! Zamierzałam wybrać się po nowym roku i trochę nad sobą popracować, z pewnością mama szepnęła mu o tym kilka słów. Jednak kiedy nadchodzi kolej Justina, podaje mi małe pudełeczko owinięte w czerwony papier z uroczą, białą kokardą. Uśmiecham się, rozwiązuję i delikatnie odchylam wieczko. Kiedy tylko widzę zawartość... zamieram! Dosłownie! Wstrzymuję oddech, przykładam dłoń do ust i nie wierzę w to, co widzę! To niemożliwe! 
- Tak, więc... - chrząka i nerwowo drapie się w kark - Zapewne się tego nie spodziewałaś, ale ja też. Ten pomysł wpadł mi do głowy zaledwie kilka dni temu - gapię się na niego zszokowana i uchylam usta! Boże! - Wiele wydarzyło się przez ten rok i zrobiłbym wszystko, aby żadna z tych rzeczy nie miała miejsca. Niestety... nie posiadam takich mocy, ale przysięgam, że zrobię wszystko co będę mógł, aby chronić Ciebie i naszego syneczka, Kate - wbijam zęby w wargę, ale zaraz rozbeczę się jak małe dziecko! - Nie wiem czy nadaję się do takich rzeczy, sama wiesz, że nie jestem tego typu człowiekiem. Mimo wszystko, jesteś kobietą mojego życia, kocham Cię z całego serca i chcę spędzić z Tobą resztę swojego życia - czuję łzy na policzkach, ale tak bardzo mnie zaskoczył! To piękne słowa - Zostaniesz moją żoną? - odbiera ode mnie pudełeczko, wyjmuje pierścionek, klęka na kolano i czeka na moją odpowiedź. Wpatruję się w jego piękną twarz i wiem, że chcę z nim być już zawsze!
- T-tak - jąkam, ale rozklejam się na dobre. Justin wsuwa pierścionek na mój palec, całuje moją dłoń i porywa mnie w swoje ramiona. Tuli do siebie, a mama razem z Richardem i Caroline klaszczą głośno. Jamie piszczy i kiedy odklejam się od Justina, podchodzi do nas niepewnie. Wystawia rączki i natychmiast biorę go w ramiona.

Kilkanaście dni później jedziemy na lotnisko. Jestem niesamowicie szczęśliwa, ale właśnie czekamy na przylot Alexa! Wciąż nie mogę uwierzyć, że Justin pozwolił mi się z nim spotkać. Jednak jestem mu bardzo wdzięczna, bo tęsknię za moim przyjacielem. Miałam z nim kontakt przez ten rok, ale walczyłam o to i postawiłam na swoim. Justin nie mógł mnie aż tak ograniczać i wreszcie to zrozumiał. Odnowiłam kontakt z Alice i dzięki temu wszystko wróciło do normy. Teraz jednak nie mogłam się już doczekać i nerwowo rozglądam się dookoła.

- Kotku, uspokój się - Justin przewraca oczami i kręci głową - Zaraz padniesz z tych nerwów. Mam być zazdrosny, skoro tak bardzo czekasz na Alexa? - unosi brew do góry i posyła mi poważne spojrzenie. Ups!
- Oczywiście, że nie! Po prostu... nie widziałam go tak długo i nie ukrywam, ale trochę się tym denerwuję. Nic więcej - uśmiecham się niepewnie i poprawiam czapeczkę, która opadła Jamiemu na oczka.
- No ja myślę, Kate. Mam nadzieję, że nie będę żałował waszego spotkania.
- Daj spokój, Skarbie. Alex jest tylko moim przyjacielem i dobrze o tym wiesz. To Ciebie kocham.

- Właśnie to chciałem usłyszeć - porusza zabawnie brwiami i szczerzy się szeroko.
- Jesteś nieznośny - burczę pod nosem i przewracam oczami - Poza tym chyba zapomniałeś, że Alex ma dziewczynę. Jest zakochany i szczęśliwy - byłam tym faktem zaskoczona, ale cieszyłam się, że mój przyjaciel ułożył sobie życie. Właśnie tego dla niego chciałam, ponieważ był wspaniałym człowiekiem.

Nagle drzwi rozsuwają się i przechodzi przez nie mój przyjaciel. Boże! Moje serce się zatrzymuje i łzy cisną mi się do oczu. Wspomnienia uderzają w moją głowę i mimo wszystko czuję ciepło na policzkach. Tak wiele mu zawdzięczam, bo zaopiekował się mną i wspierał przez te ciężkie dla mnie chwile. Widzę jego szeroki, czuły uśmiech i rzucam się w jego stronę. Rozchyla ramiona, tuli mnie do siebie i głaszcze po plecach.
- Cześć, maleńka - szepcze cicho i przytula mnie mocno - Jak dobrze Cię widzieć - odkleja mnie od siebie i uważnie wpatruje się w moją twarz - Zmieniłaś się, wiesz? Wyglądasz jeszcze piękniej, niż ostatnim razem.
- Ty też się zmieniłeś - uśmiecham się jak wariatka, ale jest niesamowicie przystojny! - Chodź, przedstawię Cię - mrugam do niego, podchodzimy do Justina, który wpatruje się w nas z zaciekawieniem - To mój narzeczony.
- Miło Cię poznać - wystawia dłoń, a Justin ściska ją i uśmiecha się przyjaźnie.
- Ciebie również... Kate dużo o Tobie opowiadała. Cieszę się, że ponownie możecie się zobaczyć.
- Tak, to niesamowite - spogląda na mnie i kręci głową - Więc? To jest nasz mały przystojniak, tak? - spogląda na Jamiego, który marszczy brewki i wpatruje się w Alexa. Cmoka smoczek i nie spuszcza z niego wzroku - Hej, maluszku. Pewnie mnie nie pamiętasz, co? - Alex grucha do niego i dotyka jego małej rączki. Jednak Jamie wcale nie zabiera jej, wręcz przeciwnie, uśmiecha się i smoczek wypada z jego usteczek. Justin chwyta go w ostatniej chwili - Jest już taki duży. Przecież niedawno był tak maleńki, jak to możliwe?

- Minął rok, Alex - chichoczę radośnie, ale rozczula mnie ten widok - Jedziemy do domu?
- Tak, Skarbie... jedziemy - Justin chwyta mnie za rękę, opuszczamy lotnisko i po chwili wsiadamy do auta.
Ciszę się, że Alex spędzi u nas kilka dni. Wreszcie będziemy mogli nadrobić stracony czas, porozmawiać. Mimo wszystko, Justin zrobił mi niesamowitą niespodziankę, czego kompletnie się nie spodziewałam. Jednak mój narzeczony bardzo się zmienił i kochałam go z dnia na dzień coraz mocniej. Nasze życie wreszcie zaczęło się układać i miałam nadzieję, że zawsze tak pozostanie...





K  O  N  I  E  C






**************************************************
Hello!
Cóż... przyszedł moment, iż muszę pożegnać się po raz kolejny :)
Napisałam to opowiadanie pod wpływem chwili, natchnienia. Nie jest długie, ale chyba nie o długość tutaj chodzi, prawda? Jednak cieszę się, że udało mi się je napisać. Jest nieco inne od moich poprzednich, ale kończy się dobrze. Chyba nie lubicie złych zakończeń, bo przy "As Long As You Love Me" miałam MEGA bunt, haha :P


Dziękuję każdemu, kto poświęcił czas, aby przeczytać moje wypociny.
Dziękuję również tym, którzy poświęcili kilka minut i zostawili po sobie ślad.

Dziękuję za to, że wciąż ze mną jesteście i nie macie mnie jeszcze dość.

Jesteście niesamowite! ♥


Teraz zostajemy już tylko przy "You Are My Desitny" :)


Kocham 

Dziękuję

Ściskam! 


Kasia.
♥♥♥



29 komentarzy:

  1. Jak to żegnac zawsze przy tobie będziemy Kaśka :) hahahha jestem troszkę zaskoczona bo myślałam że opowiadanie skończy się za tydzień lub dwa ale co najważniejsze zakończenie jest szczęśliwe <3 I co mg powiedzieć kolejne i nie OSTATNIE boskie cudowne świetne najlepsze na świecie opowiadanie !!!! Zostaje nam yamd ale ja wiem ze jest jeszcze jakieś opowiadanie z Grace na które się strasznie napalilam po tym ci widziałam na snapie wiem czekam na opublikowanie ;> Kocham bardzo Mocno

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny <333 szkoda ze to już. Koniec bardzo polubilam to FF jak każde twoje zresztą :))

    OdpowiedzUsuń
  3. MEGA BUNT, O TAK! Chyba bym Cię udusiła jakbyś to opowiadanie zakończyła jakąś dramą czy luj wie czym! Jest happy end i na tym zakończymy :D

    Justin się jej oświadczył? OMGGGG! Jaram się! Jeszcze polepszone kontakty z mamą Kate, potem Alex? ALE NASZ BUNTOWNIK SIĘ ZMIENIŁ :') Pamiętam ze jakoś na początku nie byłam dobrze nastawiona do tego opowiadania a teraz mam łzy w oczach bo się kończy... Jest mi mega przykro ale z drugiej strony się cieszę i jestem dumna bo to już kolejne opowiadanie twojego autorstwa *-* ALE TEN CZAS GOOONI! :/

    Kolejne zajebiste opowiadanie, mam nadzieję ze jesteś dumna Kasia :)

    Buzi

    OdpowiedzUsuń
  4. To my dziękujemy że poświęcasz dla nas czas ,piszesz a przede wszystkim publikujesz swoje opowiadania! <3 Wypociny? :D nie nazwałabym tak tego każdy aby odlicza czas do nowego rozdziału bo zawsze jest cudowny!Naprawde chciałabym kiedyś przeczytać Twoją książke:D ściskam i życzce dużo weny Kochana :**

    OdpowiedzUsuń
  5. To było naprawdę rewelacyjne opowiadanie :) Pamietam jak zakochałam sie w nim już po pierwszym rozdziale .. A przecież dopiero co Kate była w ciąży i ukrywała to przed Justinem ... Jejku , jak to szybko zleciało .. Tak na marginesie to w które dni będziesz dodawać YAMD ? I mam nadzieje ze jeszcze dużo historii przed nami Kasia ... Uwielbiam twój , styl i język .. Powinnaś być pisarką! I Miałabym chyba każda twoja książkę ;) No cóż .. Do zobaczenia w kolejnym rozdziale na YAMD i moze innych ff ??

    OdpowiedzUsuń
  6. A-ale jak to koniec?😭 Mimo wszystko cieszę sie, ze jest szczęśliwe zakończenie. Myślałam, ze coś tam złego im jeszcze podsuniesz, ale na szczęście nie. Mamy Happy End ❤ Kocham, Uwielbiam, Wielbie i wszystkie inne pozytywne emocje. Jak ja mam teraz wytrzymać z jednym rozdzialem na tydzień? 😭😭❤ Naprawdę uwielbiam twój styl pisania i pomysły, które chodzą co po glowie. Nasz juz tam cos wymyślone na kolejne genialne ff po YAMD? ❤ Sciskam i "widzimy" sie we wtorek na ff, które pozostało ❤❤ Love Ya

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aww... dziękuję wam za wszystkie miłe słowa ♥
      Co do kolejnego ff, raczej nie mam pomysłu. Obawiam się, że na YAMD poprzestanę, no chyba, że cudownie spadnie na mnie olśnienie :P
      Ogólnie napisałam jedno ff, które piszę chyba tak z "nudów", dałam fragment na asku całkiem niedawno, więc możesz sobie poszukać :) Piszę też drugie, ale ono to już w ogóle nie nadaje się do publikacji, bo jest al'a Grey, soł... zostawię to na dysku hahahaha :D

      To chyba tyle :)
      Ściskam :*

      Usuń
  7. Przeskok o tak to dość sporo. Przeprowadzili się, Kate wróciła do szkoły i znalazła przyjaciółkę i awaryjną opiekunkę.

    No proszę rodzinna wigilia z mamą Kate i Justin się nawet wystroił. Jamie, oczko w głowie tatusia, nie mógł zacząć mówienia od innego słowa. Kate była lekko tym zawiedziona, ale tak bywa.

    Sporo się wydarzyło przez ten rok. Justin poprawił relacje z teściową, a ona zdążyła sobie kogoś znaleźć i Kate ma siostrzyczkę :) Co do prezentu, to ładnie to wymyślił. Kiedyś mówił, że nie ma mowy o ślubie, ale od tego czasu dość dużo się zmieniło.
    Lekki szok, że Justin zgodził się na przylot Alexa, ale i tak jest trochę zazdrosny :)

    ***
    To opowiadanie nie jest długie, ale czy każde musi być długie? No, chyba nie. Co z tego, że jest krótsze jeśli było fajne? Ja nie lubię złych zakończeń, dlatego cieszę się z tego co wymyśliłaś na koniec.
    Ty dziękujesz nam, a ja dziękuję od siebie za te kilka(naście) piątkowych wieczorów :)


    I tak łatwo się nas nie pozbędziesz. Teraz czekamy na kolejne rozdziały YAMD, ale mam nadzieję, że doczekamy się publikacji tego opowiadania z Grace;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do publikacji Grace nie jestem przekonana. Jest o sławnym Justinie, a po moich obserwacjach wiem, że bardzo mało osób lubi tego typu ff. Więc zapewne nic z tego nie będzie :]

      Usuń
    2. Szkoda, bo te fragmenty, które udostępniłaś mi się spodobały.
      Dla mnie nie ma większej różnicy czy opowiadanie jest o 'sławnym' czy 'zwykłym' Justinie. Nawet to opowiadanie a'la Grey, o którym wspomniałaś w komentarzu wyżej też bym przeczytała. Ciekawe co tam mogłaś wymyślić. Bo jestem pewna, że nie podmieniłaś tylko imion bohaterów, a raczej zaczerpnęłaś jedynie pomysł. Zresztą powstała cała masa książek inspirowanych Greyem (niektóre są nawet sporo lepsze) i całkiem dobrze się sprzedawały, więc...

      A skoro nie chcesz tych opowiadań publikować na blogach, bo mało osób takie lubi, to może jeśli chciałabyś się jednak nimi podzielić (a mam wielką nadzieję, że TAK) zabrać chętnych i np. rozsyłać rozdziały mailowo?
      Trochę zagmatwałam, ale mam nadzieję, że wiesz o o mi chodzi :)

      Usuń
    3. Szczerze? Oba opowiadania mam na blogach, tylko są po prostu prywatne hue hue :D
      To w stylu Greya nie jest dokładnie takie samo, chodzi o ehm... wiesz, sceny 18+ ale tam dzieje się o wiele więcej i mimo tego, jest sporo akcji :D

      Usuń
    4. W jakiej by to formie nie było- zgłaszam się na ochotnika do czytania!
      Co do akcji jakie wymyślasz w opowiadaniach to ciężko coś przewidzieć i zazwyczaj mocno zaskakujesz. Jeśli chodzi o sceny 18+ to nie wiem czy pamiętasz, ale jestem sporo ponad 18+, Greya też czytałam, więc się nie boję- a ciekawość mnie zżerać zaczyna :)

      Usuń
    5. Daj mi do siebie jakiś namiar. Mail cokolwiek :D

      Usuń
    6. Masz wszystko już na mailu :D

      Usuń
    7. Jej dolaczam sie , tez bym chciala to przeczytac? Bylaby taka mozliwosc? Bylabym wdzieczna! :*

      Usuń
    8. I ja też chce przeczytać! Mojego maila chyba masz ale olciak52@gmail.com

      Usuń
    9. Ja nie mam maila bo nie pamietam hasla :( moze byc facebook?

      Usuń
    10. No czy bylaby taka mozliwosc zeby przeczytac twoje tajne ff? :))

      Usuń
  8. szkoda że już koniec ale i tak było mega super. świetna historia i świetnie napisana. jedno z najlepszych ff jakie czytałam! <3 kocham :*

    OdpowiedzUsuń
  9. już koniec :( piszesz najlepsze opowiadania kasiu!!!! takie fabuły wciągają jak nic <3 mam nadzieje że szybko opublikujesz grace <3

    OdpowiedzUsuń
  10. O boziu to juz koniec ??? Jak to szybko minęło :***

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej Kasiu :)
    Cóż kolejne opowiadanie za nami :)
    Musze ci napisać ze wszystkie byly najlepsze....
    Nawet nie wiesz jak zawsze czekam na każdy rozdział. ..
    Sądzę że jesteś świetną pisarką. .. nigdy sie nie poddawaj :*
    Masz jakieś jeszcze opowiadanie/a niepublikowane ? Chętnie bym jeszcze poczytala ;)
    Rozdział i ogólnie koniec jest bardzo fajny... zaskoczyłaś mnie tym że Justin sie tak zmienił ale pozytywnie ;)
    Jestem z Ciebie dumna :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wieże że to już koniec no ale mam nadzieje że nie przestaniesz pisać i poznamy twoje kolejne tak wspaniałe opowiadania. Przepiękny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow wow wow, nie bylam na to wszystko przygottowana! Koniec? Jal to? Zaskoczylas mnie i to mega! Ale cudowne zakonczeni! Justin dogaduje sie z mama kate, jamie mowi pierwsze slwoo "tata" , oswiadcza sie jej!!! Boze, no cudownie!!! I jeszcze pozwala jej spotkac sie z alexem??!! No nie wierzę po prostu, to nie ten sam justin! Zmienil sie niewyobrazalnie,ten nasz buntownik :)) troszczy sie o rodzine, kocha ich ponad wszystko! Kate wie juz ze nic im nie grozi , justin zawsze ich ochroni, oddalby za nich swoje zycie ❤ dziekuje Ci kasiu za te opowiadanie tak samo jak za kazde inne ❤ mam nadzieje ze YAMD sie tak szybko nie skonczy i nie bedzie ostatnie! Kocham mocno, zycze weny i jeszcze raz dziekuje!:*❤ a i czy mialabym szanse przeczytac te tajemnicze opowiadania?? Bardzo bym chciala!❤

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny, zajebisty i nw co jeszcze w końcu są szczęśliwi ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. I skończyło się kolejne wspaniałe opowiadanie ;C Kurcze jak to szybko się kończy :C Dziekuję tobie Kasiu za to kolejne wspaniałe opowiadanie <3 Dziękuje za wszystko :) I oczywiście czekam na kolejne opowiadania w twoim wydaniu :) <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja pierdole, rycze. Nie wierze, ze to koniec. Na poczatku, gdy zaczynałaś pisać te FF nie byłam do niego przekonana i odpuscilam po dwuch rozdziałach, ale dzisiaj powiedziała sobi " a co tam, może będzie fajne" i wiesz co? To opowiadanie było zajebiste. Naprawdę ciszę się jak głupia,że Justin się w końcu ogarnął i wszystko skończyło się dobrze. Kocham twoje FF. Pisz dalej i nigdy nie przestawaj.

    OdpowiedzUsuń